wtorek, 27 listopada 2018

Perfumetki za 12 zł | Neness - warto?




Raczej nie sięgam po zamienniki, odpowiedniki, jak zwał - po nieoryginalne perfumy. Oczywiście o Neness słyszałam, z niezłą częstotliwością reklamują się na Facebooku, ale jakoś nie przyszło mi do głowy by zamówić sobie perfumetki z ich sklepu. Jeszcze ta reklama z Deynn.. Krótko mówiąc - skutecznie mnie zniechęcali, albo niewystarczająco zachęcali, nie wiem sama.

Pewnego dnia, w pracy, czuję jakiś ładny zapach. Może to jakieś Lancome, czy inny Chanel, w każdym bądź razie pięknie pachniała moja koleżanka i oświadcza mi, że to zasługa perfumetki za 12 zł. Serio? Ciężko było mi w to uwierzyć, ale myślę sobie, dobra, w końcu wypróbuję. Bardzo lubię w ciągu dnia dodatkowo się psiknąć, a noszenie La Vie w wersji 100 ml zbyt obciążą moją i tak wypchaną torebkę. Ach! I tutaj zaznaczę, to nie jest wpis dla przeciwniczek tych wszystkich odpowiedników, czy ostrzej mówiąc - podróbek. Mnie osobiście ani to nie przeszkadza, ani jakąś wielką zwolenniczką nie jestem.



Wybrałam 4 zapachy "inspirowane" Code Armaniego, La Vie od Lancome, Good Girl od Herrera i Touch of pink Lacoste. Dodam jeszcze, że każda z perfumetek ma 22 ml i kosztuje 12 zł. Na neness.pl możecie sobie zobaczyć całą listę dostępnych zapachów.




La Vie jest bardzo podobny do oryginału, Właśnie sobie porównuje oryginał z tą perfumetką i myślę, że jedyne czego jej brakuje to takiej trwałości i intensywności. Jej zapach jest nieco płytszy, choć dla niewprawionego nosa ciężko byłoby dostrzec jakieś różnice. Bardzo słodki, otulający i popularny zapach.

Of Pink też przypomina Touch of pink Lacoste. Nie do końca jest to jednak mój zapach. Na mnie perfumetka się nie sprawdza - jest ulotna i taka nie wiem - przeciętna? Kojarzy mi się ten zapach z a la sportowymi, owocowymi wodami toaletowymi. Niby przyjemnie, słodko, ale bez polotu. Co śmieszne - najpierw poznałam ten odpowiednik, potem oryginał. Podobieństwo duże, ale nie moja bajka, absolutnie nie był to strzał w dziesiątkę.

Jedyny, który nie przypomina mi oryginału i jakoś wyjątkowo mi się nie podoba to Code. Niby jest jakieś drobne podobieństwo, jakaś nuta cytrusów, jest niby trochę słodko, ale to wszystko zmienia się w śmierdzącą mieszankę, której nie jestem w stanie znieść. Paskudnie duszące i dla mnie zwyczajnie brzydkie. Aaaa i co najgorsze w tym przypadku - są dosyć trwałe,

I Good Girl - tutaj moje odczucia się takie pół na pół. Zapach dość podobny, taki bardzo, bardzo w moim typie. Słodki, odważny, intensywny, zmysłowy.. Idealny na zimowe wieczory. Niestety ulotny i nierozwijający się tak jak oryginał. Początkowo bardzo się z nim lubię, a po godzinie, dwóch zaczyna mi przeszkadzać.


Podsumowując - gdybym miała jeszcze raz zrobić zakupy w Neness pokusiłabym się o kolejny odpowiednik La Vie. Może, może jeszcze Good Girl. Zapachy, przynajmniej 3 z 4, które sobie wybrałam są bardzo podobne do oryginału, czasami ciężko jest je odróżnić. Trwałość dla mnie (na mnie w każdym razie) pozostawia wiele do życzenia. Perfumetki nie są też tak intensywne i dopieszczone; nie rozwijają się też tak pięknie jak oryginały. Wiadomo - za 12 zł nie spodziewajmy się cudów. Polecam wypróbować i sprawdzić na własnej skórze. Ja jak byłam sceptycznie nastawiona, tak wciąż jestem.


2 komentarze: