środa, 25 marca 2015

3 kosmetyczne hity tygodnia

Może by tak rozpocząć serię 3 hitów, lub w mniej optymistycznej wersji - 3 kitów kosmetycznych odkrytych w przeciągu ostatniego tygodnia? Myślę, że byłoby to fajne. Krótko, treściwie, bez zbędnego gadania. Same konkrety. Przyznam, że w takiej formie najlepiej się odnajduję. 
Kilka dni temu miałam urodziny i między innymi dostałam dwa, nowe cienie Inglota do mojej paletki. Uwielbiam ją za jej wykonanie - niesamowicie porządne i uniwersalne dla każdej użytkowniczki. Możemy skompletować wkłady, jakie tylko nam się podobają. Dostałam intensywny, aczkolwiek dosyć jasny, przepełniony drobinkami fiolet o numerze 67. To w moim odczuciu odcień fioletu, którym ciężko narobić sobie szkód na twarzy. Nie ma tej charakterystycznej, "sinej" poświaty, która mogłaby wyglądać jak siniak. Jest taki..radosny? Sprawia, że twarz jest promienna i odciąga uwagę od jej niedoskonałości. Zieleni nigdy nie lubiłam, ale 419 to naprawdę udane połączenie tego trudnego koloru ze złotem. Razem tworzą coś boskiego! Błysk, drobinki, tafla, mocna pigmentacja. Bomba! Genialny do kącików, jeszcze lepszy na dolnej powiecie czy na górnej - ruchomej. Już widzę jak lśni w promieniach słońca! 
Pozytywnie zaskoczyła mnie maska do włosów Organique Bloom Essence. Dziwię się, że jest o niej tak wiele negatywnych opinii w internecie. U mnie sprawdziła się lepiej od Argan Shine, czy nawet kultowej Anti Age. Jest wydajniejsza, dzięki swojej rzadkiej konsystencji, choć niestety trudna do wydobycia z opakowania. Przydałaby się zwykła buteleczka z dozownikiem, gdyż w obecnym opakowaniu połowa produktu ucieka nam przez palce. Ale do rzeczy - maska nie obciąża włosów, jest idealna do stosowania na co dzień, ułatwia rozczesywanie, nabłyszcza, przy lokach fajnie podbija ich skręt. Znaczącym minusem jest jej cena, bo za kwotę ok. 40 zł znajdziemy coś innego, równie dobrego. 
Ostatnim hitem jest naturalne, syberyjskie mydło kwiatowe Agafii. Ja stosuję je najczęściej do oczyszczania skóry głowy. Świetnie spisuje się w roli pogromcy łupieżu, resztek olejków, lakieru zalegającej gdzieś między naszymi włosami. To jednak nie wszystko - przyjemnie też myje się nim ciało. Pozostawia je odświeżone i miłe w dotyku. Bez zarzutów działa jako produkt myjący twarz. To kosmetyk wielofunkcyjny, który powinien znaleźć się w każdej łazience. Delikatny, nieinwazyjny, a przy tym skuteczny. 

7 komentarzy:

  1. Mam delikatne złoto z inglota i to w tym momencie mój ulubiony cień. Wystarczy odrobina na całą powiekę i tyle. Ten zielonyzłoty też jest taki miękki i kremowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój cień z Inglota 148 AMC shine również jest połączeniem złota z odrobiną zieleni i wygląda na oku naprawdę efektownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak bedę w Inglocie to zwrócę na niego uwagę :) pokochałam takie odcienie!

      Usuń
  3. Najbardziej zainteresowała mnie maska do włosów, bo po moich perypetiach z fryzjerami w USA przeprowadzam bardzo intensywną odbudowę i zapuszczanie.
    Ja ostatnio używam maski z komórkami macierzystymi Seboradin i naprawdę jestem zadowolona z efektów :)

    www.odkrywajacameryke.pl

    OdpowiedzUsuń