Ostatnio coś mało palę. Mój kominek do wosków często stoi zakurzony, a ja tylko od czasu do czasu profilaktycznie go czyszczę. W sezonie wiosna-lato być może nie mam potrzeby relaksowania się przy dobrym zapachu, albo najzwyczajniej nie mam czasu, by wieczorem odpalić kominek - kwiatek, pokruszyć ulubiony wos i zabrać się za czytanie książki. Na szczęście coraz większymi krokami wkrada się jesień, a wraz z nią mój zapał do wosków. Muszę kupić sobie kilka nowych, a dziś opowiem Wam krótko, o tych które udalo mi się już wypróbować.



Lovely Kiku - bardzo go lubię! Chryzantemy, kwitnąca wiśnia, wanilia.. Czuję intensywne kwiaty, słodkie, wiosenne. To radosny zapach, poprawiający nastrój. Zazwyczaj omijam wszelkie kwiatowe nuty, ale ta jest inna, specyficzna, subtelna.




Pink Dragon Fruit - dobrze wpisuje się w mój klimat! Przepadam za wszelkimi owocowymi, słodkimi, lekko kwaśnymi zapachami. Ten właśnie taki jest. Dosyć uniwersalny i apetyczny!



Winter Glow - jego resztki zostawiam sobie na zimę, bo świetnie wpisuje mi się w scenerię białych ulic i drzew, które widzę wtedy zza okna. Świąteczny, magiczny. Dla wielbicielek zapachów świeżych, takich czystych, nieskazitelnych, nierozpraszających.



Sugared Apple - kolejny zapach dobry w okresie zimowym, szczególnie w czasie świątecznym. Wyczuwalne aromaty to jabłka, cukier i wanilia. Podoba mi się! Jest wyrazisty, odrobinę ciężki, ciepły, słodki. Zdecydowanie więcej w nim karmelizowanych jabłek niż wanili. Mogłabym go wąchać godzinami, aż do zmęczenia :)


0

Juz dawno chciałam Wam napisać o zestawie pędzli do makijażu, który dostałam w prezencie. Początkowo nie używałam ich, bo było mi szkoda, ale gdy już się przełamałam, bardzo polubiłam współpracę z nimi :)



Zestaw 16 pędzli do makijażu firmy Delfa możemy kupić w drogerii internetowej za 54,90 zł. Zamknięte są one w wygodnym, rozkładanym i wiązanym etui zrobionym z imitacji skóry. Rękojeść pędzli wykonana jest z drzewa brzozowego, a góra z włosia - tworzywa sztucznego. Producent zapewnia, że pędzle spokojnie można myć, gdyż nie spowoduje to ich zniekształcenia. W pełni popieram jego słowa, sprawdziłam to i potwierdzam - pędzle pozostają w stanie idealnym, kiedy myjemy je wodą i mydłem lub specjalnym środkiem. Grunt to odpowiednie przechowywanie i obchodzenie się z nimi w sposób delikatny. Wówczas posłużą nam długo.



Pędzle są bardzo dobrze dobrane, nie brakuje mi w tym zestawie żadnego, a nawet dwa, czy trzy uważam za zbędne. Między innymi pędzel - aplikator zupełnie do mnie nie przemawia, gdyż cienie wolę nakładać klasycznym pędzelkiem. Również omijam zawsze pędzel - wachlarz..chyba nigdy nie zorzumiem jego przeznaczenia.



Fajnie, że prócz standardowych pędzli do podkładu, pudru, różu, powiek, brwi i ust, znajdują się takie gadżety jak szczoteczka, a nawet dwie do brwi i rzęs. Na specjalne wyróżnienie zasługuje także skośny pędzelek z krótkiego włosia - lubię go i do cieni, i do eyelinera, czasami do brwi. O pędzlach do pudru i podkładu nie mogę powiedzieć złego słowa. Ten do różu jest naprawdę w porządku. Niczego w tym zestawie nie brakuje; będzie on niesamowicie pomocny i prosty w użyciu dla tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z profesjonalnym makijażem. Jest niedrogi, dobry jakościowo i skomponowany niemal z samych trafnych, użytecznych pędzli.
10


Trochę nazbierało mi się kosmetyków marki Organique, o których koniecznie chciałabym Wam opowiedzieć. Jednym z nich jest peeling enzymatyczny z papają, ananasem i kwasami AHA, przyznaczony do każdego typu skóry.



Mieści się w okrągłym słoiczku o pojemności 100 ml, kosztuje 79,90 zł. Bardzo delikatnie i przyjemnie pachnie, nieco słodko. Posiada fajną, kremową konsystencję i choć jest całkiem gęsty, nie wpływa to na jego trwałość - dobrze rozprowadza się na twarzy. Mówiąc szczerze, polubiłam ten peeling od pierwszego użycia. Powinnien przypaść do gustu osobom o skórze wrażliwej, naczyniowej, nie lubiącej peelingów ostrych, mechanicznych. Moja skóra jest wprawdzie w zupełności normalna, nie tak łatwo ją podrażnić, ale zdecydowanie lepiej służą jej kosmetyki nieinwazyjne, szczególnie na dłuższą metę.



Peeling pomimo że jest stworzeny typowo dla wrażliwców, nie traci przez to na swoim działaniu. Radzi sobie z martwym, twardym naskórkiem i doskonale go złuszcza pozostawiając buzię miłą w dotyku i oczyszczoną. Nie szczypie, nie podrażnia. Przygotowuje skórę do szybkiego i odpowiedniego wchłonienia kremów / kosmetyków do dalszych etapów pielęgnacji. Używam go średnio 2 razy w tygodniu - nakładam na skórę, a po kilku minutach nie zmywając go jeszcze robię krótki masaż skóry twarzy. Jestem zadowolona z efektów, jakie daje i z czystym sumieniem mogę Wam go polecić bez znaczenia, jakiego typu skóry jesteście posiadaczkami. To kosmetyk w pełni uniwersalny, który warto mieć.


5
Ostatnio pojawił się post o kosmetykach marki Wibo, które zawitają do Rossmannów dopiero w przyszłym miesiącu. Wiele z nich na pewno kupię, wypróbuję i podzielę się opinią. Nie mogłabym jednak nie wspomnieć ani słowa o nowościach marki Golden Rose. Ich także możecie spodziewać się na blogu!



Cielista kredka (7,90 zł) często błędnie wydaje się być nam zupełnie zbędna, a potrafi zdziałać cuda zarówno z oczami, jak i naszymi ustami! Ta zapowiada się naprawdę fajnie :)



Lakiery do paznokci Ice Color (4,20zł) są tak malutkie, i tak przeurocze, że aż szkoda odmówić sobie zakupu choćby kilku kolorów. Niestandardowa buteleczka to świetny pomysł dla tych, którzy lubią zmiany, a większe opakowania zazwyczaj im wysychają.



Nowe odcienie pomadek Velvet Matte (9,90 zł). Delikatny nude i zgaszony róż to absolutnie moje kolory. Pozostałe dwa - także niczego sobie :)



Nie wychodzę z domu bez wystylizowanych brwi już od dobrych kilku lat. Przez ostatni rok towarzyszy mi marker marki Kiko Mialano (genialny, niezwykle trwały i wydajny!), jednak pomimo że posiadam w tej kategorii swojego ulubieńca, zdradzę go na trochę z pisakiem z Golden Rose (16,90 zł). Czysta ciekawośc!




Taka poręczna, niewielka paletka przydałaby mi się podczas podróży. Zawiera fajnie skomponowane kolorystycznie cienie, zarówno do dziennego makijażu, jak i wieczorowego. Dostaniecie ją w wielu wariantach; z łatwością wybierzecie swój idealny! (19,90 zł)


Wszystkie produkty dostaniecie już zarówno online, jak i w stacjonarnych sklepach Golden Rose. Zdjęcia podchodzą z oficjalnej strony marki Golden Rose na Facebooku i tam też Was odsyłam klik! jeśli chcecie śledzić ich nowości na bieżąco!
17



Ostatnio zauważyłam, że sporo marek kosmetycznych idzie w naprawdę dobrym kierunku. Szczególnie ukłony dla Wibo i Golden Rose, które co chwila dorzucają do swojego asortymentu nowości. Widać, że śledzą strefę beauty i doskonale wiedzą, czego kobiety potrzebują najbardziej :)

 
Druga odsłona kultowej paletki #3stepstoperfectface do konturowania, ale zdecydowanie ciemniejsza. Na pewno będę chciała ją wypróbować. Obawiam się tylko, że znowu będę przez długi czas na nią polować.
Zupełna nowość - paleta rozświetlaczy do twarzy. Na pewno trafi do mojego koszyka, choć mniemam, że pędzelek dołączony do niej bedzie potwornej jakości.. Jestem ciekawa ich konsystencji, pigmentacji i trwałości. Chiałabym, aby pozytywnie mnie zaskoczyła!

Złoty i srebrny top coat zarówno na pomadki, jak i cienie do powiek. Być może zostanie okrzyknięty fajnym gadżetem, ale ja go nie wyczekuję. Błyszczące drobinki nie trafiają w mój gust. 

Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie, ale dla mnie te paletki wyglądają dość tandetnie. Estetyka ich wykonania kompletnie do mnie nie przemawia. Biegać po drogeriach za nią nie będę, mimo że kolorki wyglądają nawet, nawet...obiecująco.

Interesują mnie za to róże Ecstasy. Jeśli tylko opakowanie nie okaże się bardzo słabej jakości, a róże nie będą przepełnione błyskotkami - biorę! To juz wszystkie nowości marki Wibo, które zwróciły moją uwagę. Więcej znajdziecie na oficjalnej stronie Wibo --- > klik. Widzimy się na zakupach! :D


(zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Wibo)
13
Z przyjemnością mogę potwierdzić, że posty będą pojawiać się teraz regularnie. Wróciłam do tworzenia tej strony i w końcu mam na to odpowiednią ilość czasu. Zapasy kosmetyków rosną coraz bardziej, trudno nadążyć z recenzjami, ale trochę systematyczność i z pewnością dam radę opowiedzieć Wam o wszystkim tym, co w moim przekonaniu warto kupić, i o tym, czym lepiej głowy sobie nie zaprzątać. 



Wczoraj pisałam o genialnej alternatywie dla klasycznych żeli pod prysznic (klik!), a dziś przychodzę z równie dobrym płynami do kąpieli. Jako kosmetyczna maniaczka nie mogłam oprzeć się pokusie i sprawdziłam ich działanie od A do Z. Nie były tylko i wyłącznie płynami do kąpieli; stały się też olejkami, kosmetykiem do depilacji, a nawet środkiem zmiękczającym stopy...

Płyny do kąpieli są w formie olejku. Wlewamy niewielką ilość do wanny, czy brodzika i możemy upajać się ich zapachem. Gwarantuję, że po takiej kąpieli, Twoja skóra nie będzie potrzebowała już żadnych balsamów i maseł. Stanie się przyjemna w dotyku, pachnąca i miękka. Posiadam trzy wariacje zapachowe:



pomarańcza i liczi (z ekstraktem z granatu) - bardzo dobrze zrównoważona kompozycja. Słodycz i lekkość została fenomenalnie przełamana nutą kwaśnych cytrusów.  Nie dominuje tu ani pomarańcza, ani liczi. Zapach nie nudzi się, choć jest dosyć uniwersalny.

grecka; słodkie, dojrzałe winogrona (z ekstraktem z zielonej herbaty) - zdecydowanie coś dla wielbicieli zapachu winogron. Ja go lubię. Po prostu lubię. Bardzo słodki, wyrazisty, naturalny. Zakochać się w nim nie potrafię, ale od czasu do czasu, by umilić długą kąpiel, chętnie po niego sięgam.

wanilia i grejpfrut (z ekstraktem z miłorzębu) - swego czasu mój ulubieniec! Zapach oryginalny! Więcej w nim wanilii niż grejpfruta, to pewne, choć nie mogę powiedzieć, że ta wanilia jest nudna. Absolutnie! Jest niesamowicie intensywna i słodka. Byłaby też mdła i męcząca, gdyby nie dyskretne nuty kwaśnego i gorzkiego grejpfruta. Całość kojarzy mi się z zapachem dobrego ciasta drożdżowego. Koniecznie powąchajcie będąc w sklepie Organique.



Kiedyś zapodział mi się gdzieś wśród kosmetyków jeden z tych płynów właśnie, a jego data ważności pomału zbliżała się do końca. Oczywiście miałam zwykłe olejki Organique, te do masażu ciała, miałam też dobre żele pod prysznic, ale by nie zmarnować i wyrzucić owego olejku do kąpieli, postanowiłam aplikować go podczas kąpieli na ciało przed depilacją. Sprawdził się dobrze. Z jego pomocą podrażnienia występujące w relacji skóra - maszynka poszły w zapomnienie.

Wspomniałam też, że płyny dobrze zmiękczają skórę. Warto zaserwować sobie po ciężkim dniu, kąpiel wodną dla stóp z ich dodatkiem. Na pewno taki zabieg przyniesie nam ukojenie i będzie sprzymierzeńcem w walce z twardym naskórkiem.

Na koniec dodam, że płyny wchodzą w skład serii Safe Formula. Mają ulepszony skład, pozbawiony o szkodliwe, niesłużące zdrowiu i urodzie składniki. Jak na razie nie trafiłam jeszcze na kosmetyk Organique objęty bezpiecznym znaczkiem, którego nie mogłabym polecić prawdziwym wrażliwcom.
6
Kiedyś wspominałam Wam o nich trochę, a dziś chciałabym się porządnie rozgadać. Pianki do mycia ciała to według mnie genialny wynalazek dla osób, które często wyjeżdżają i chcą mieć swój ulubiony zapach pod ręką. Są niezwykle wydajne, malutkie, bo tylko 100 ml i szczelnie zamknięte... Problem rozlanego żelu po całej długości i szerokości naszej walizki przestaje być problemem, ale pojawia się nowy. Który wariant zapachowy wybrać? :D



Obecnie mam cztery pianki - grecką, owocowy koktajl, mango oraz pomarańczową.



Grecka - bardzo przyjemny, trudny do określenia zapach. Jest słodko, delikatne, uniwersalnie. Trudno sobie wyobrazić, że można jej nie lubić. Polecam i kobietom, i mężczyznom.



Owocowa - jako jedyna z prezentowanych tu pianek posiada w składzie cukier, wobec czego ma prócz działania myjącego także złuszczające. Dla mojego nosa jest odrobinę za kwaśna, przypominająca wonią napój z proszku. Nie mówię, że zła, paskudna, beznadziejna - tylko w moim odczuciu najgorsza z najlepszych.



Pomarańczowa - tej piance daje 30/10! Uwielbiam pomarańczę w wydaniu Organique! Można by powiedzieć, że przesadzona, za mocna, nawet chemiczna, ale ja jej niczego nie jestem w stanie zarzucić, bo ten zapach całkowicie mnie oczarował. Jest słodki, jednocześnie kwaśny, wyrazisty, dokładnie taki, jaki powinien być zapach pomarańczy.



Mango - najnowsza z moich pianek i tak samo jak grecka  - da się lubić! Faktycznie czuć ten owoc, a aplikacja kosmetyku to czysta przyjemność. Nie jestem wielką miłośniczką mango, ale gdy czuję słodkie, owocowe zapachy, zawsze jestem na tak. Brakuje mi tu troszkę intensywności; jest zbyt delikatnie, zbyt płytko.



Pianki zawsze pakuje do plecaka, gdy wybieram się gdzieś w Polskę. Opakowanie 100 ml jest dużo lżejsze do klasycznego żelu pod prysznic, a ja nie boję się, że coś mi się rozleje. Szybko i przyjemnie aplikuje się je na skórę, dobrze oczyszczają i pozostawiają na ciele długotrwały zapach.


100 ml | 18,90 zł


13
Jakiś czas temu w magazynie "Pani" (jeszcze jest!) za niecałe 10 zł można było dorwać balsam do ust Softlips, Perfecta. Rzadko daje się skusić na tego typu dodatki, ale ciekawość tym razem wygrała! Posiadam wersję waniliową i często wrzucam ją do torebki, czy kieszeni, choć bardziej z przyzwyczajenia niż próby docenienia tego produktu. Jest taki typowo drogeryjny, przynoszący ukojenie na chwilę. Fajna kostka, praktyczna (tylko, gdy zacznie sięgać dna, już niekoniecznie..), o ładnych zapachu i nic poza tym. Usta przez moment błyszczą, wyglądają na zdrowe, by potem znowu pokryć się suchymi skórkami. Chwilami nawet odnoszę wrażenie, że wraz ze znikającym z ust balsamem, spierzchnięte wargi dokuczają coraz bardziej.

Orientana to firma, którą kojarzę, ale jakoś nigdy nie było mi z nią po drodze. Na ich balsam do ust zdecydowałam się podczas zakupów online w Empiku. Kosztował niecałe 16 zł i zainteresował mnie, przyznam szczerze głównie zapachem, gdyż uwielbiam trawę cytrynową. 


Trochę się rozczarowałam, bo od naturalnych produktów mimowolnie oczekuje się więcej. Kosmetyk szybko znika z ust. Brakuje mi w nim porządnego, tłustego filmu, zabezpieczającego przynajmniej na te 2-3 godziny. Kiedy chcę by moje usta pozostawały w niezłej kondycji, muszę pamiętać o aplikacji niemal co godzinę. Plusem jest ładny zapach, estetyczne opakowanie i przy nadmiernym stosowaniu - fajne efekty. Ponownie, mimo całej sympatii do tego balsamu, nie wrzuciłabym go do koszyka. 


12

Korzystam w pełni z dnia wolnego od pracy, w ciągu tygodnia, (wow!) dlatego przybiegłam tu do Was tak szybciutko, by tylko pokazać dwa produkty, które w przeciągu ostatniego tygodnia zrobiły na mnie wrażenie. Nie zrozumcie mnie błędnie - gdy mam trochę czasu z przyjemnością zajmuje się zdjęciami i pisaniem, jednak dziś po prostu, no muszę już.. posprzątać w domu, hihi.


Dawno, dawno temu, chcąc kupić coś, co w sposób naturalny i subtelny podkreśli moje usta, wpadł mi w ręce błyszczyk marki Misslyn. Trochę mleczny, trochę różowy. Przepięknie wygląda, nadaje połysk i dopełnia każdy makijaż. | cena: ok. 16,99 zł seria: Color Kiss Lip Butter, odcień (?)



Nigdy nie używałam, bo chyba nieszczególnie lubiłam cieni / eyelinerów w formie jednej kredki. Tak własnie wygląda Magnif Eyes, Rimmel (003 Queens of the bronzed age). Z jednej strony mamy piękne złoto, z drugiej zaś opalizujący, mieniący się brąz. Dobre połączenie odcieni, idealne wręcz na lato, imprezy, wielkie wyjścia. Kosmetyk wbrew moim skojarzeniom, lecz na podstawie swoich właściwości jest bardziej eyelinerem niż cieniem. Tworząc nim kreskę na powiecie, ciężko będzie nam rozetrzeć jej granice, a co dopiero porządnie rozetrzeć. Używam go więc najczęściej solo, do wykonania grubej, wyrazistej kreski na dolnej lub górnej powiece. Jest niesamowicie trwały, a jego zniewalająca pigmentacja zmusza mnie do zakupu innych kolorów...



12
Jakiś czas temu miałam przyjemność testować kilka lakierów firmy Rimmel z serii Super Gel.  W zamyśle producenta mają być one prostszą i wygodniejszą alternatywą dla hybryd, a całe wykonanie manicure składać ma się z kilku nieskomplikowanych kroków i co najważniejsze - nie jest nam potrzebna lampa. Przyznajcie, że to trafny pomysł! Wiele z nas albo nie może pozwolić sobie na ciągłe wydawanie pieniędzy na hybrydy w salonie kosmetycznym, albo najzwyczajniej w świecie nie ma lampy i całej gamy odcieni lakierów hybrydowych, a jednak chciałaby cieszyć się przez długi czas nowym kolorem na paznokciach.

wzory na paznokcie


Krok I
Najpierw musimy dokładnie oczyścić płytkę paznokcia z ewentualnych resztek poprzedniego manicure. Najlepiej sprawdzą się produkty odtłuszczające,

Krok II
Nakładamy lakier Super Gel. Może to być tylko jedna warstwa, mogą być dwie, Przyznam Wam szczerze, że ich krycie zależy od odcienia, choć w prawie każdym przypadku przy drugiej warstwie mamy już gwarantowaną pożądaną intensywność koloru i brak prześwitów :)

Krok III
Malujemy paznokcie utrwalaczem manicure, który nie dość że zapewnia nam trwałość, to tworzy bardzo lubiany przeze mnie efekt tzw. "tafli".

polecany top coat



Odcienie, które sprawdzałam:

062 Punk Rock - szarość w wydaniu, które uwielbiam! Wyrazista, elegancka, bez widocznych, niebieskich domieszek. Fajna na co dzień do pracy, na imprezę. Uniwersalna, odpowiednia zarówno do manicure matowego, jak i błyszczącego. (krycie - 1 warstwa powinna już wystarczyć!). Na zdjęciach, jak na złość kolor wyszedł granatowo :)

051 Shallow Bay - mam dylemat, czy ten kolor podchodzi już pod wiecznie modny miętowy, czy może to zwyczajny błękit, ale jestem pewna, że na paznokciach wygląda świetnie, choć niestety w  przypadku tego lakieru potrzebujemy 2 warstw; jedna zdecydowanie nie zapewni nam dobrego krycia. Wakacyjny, rewelacyjnie komponujący się z opaloną skórą, i na dłonie i na stopy - zdecydowanie polecam.

pomysły na paznokcie


025 Urban Purple - bardzo kobiecy, seksowny, bordowy wybór :) Chyba z całej tej czwórki podoba mi się najbardziej. Krycie mistrzowskie, intensywność koloru na najwyższym poziomie!

033 Happily Evie After - trochę nie moja bajka, mimo że urokliwa ta pomarańczka. Oryginalna, rzucająca się w oczy - zdecydowanie coś dla odważnych. Z kryciem słabiutko, dwie warstwy i możliwe lekkie poprawki.

Rimmel Super Gel

Opinia o lakierach i utrwalaczu:
Top coat w mojej ocenie zasługuje na szóstkę z plusem, Jest wydajny, dobrze się rozprowadza, zapewnia trwałość, nabłyszcza, kosztuje niewiele. Lakiery także są godne polecenia, niektóre zrobiły na mnie lepsze wrażenie, inne nieco gorsze. Przede wszystkim doceniam je za trwałość - wraz z utrwalaczem Rimmel trzymają się na paznokciach do 14 dni, choć podkreślę, że dużo zależy od ilości warstw, kondycji paznokci, koloru. Mamy ich do wyboru 16, z czego 8 zaprojektowanych przez Kate Moss. Cena nie jest wygórowana, a jakość naprawdę przyzwoita. Jeśli nie lubimy często zmieniać koloru paznokci, cenimy sobie trwałość, myślę, że warto wypróbować je na własnych paznokciach. Wspomnę jeszcze o pędzelku - jest szeroki. Dla niektórych z Was może okazać się to minusem, zaś dla innych - plusem, gdyż za pomocą kilku perfekcyjnych ruchów lakier mamy już na paznokciach. Zasychają stosunkowo szybko. Wystarczy im niecała minuta, ale musimy uważać, bo są podatne na odgniecenia.

wzory na paznokcie


Zdobienia
Jeśli chcemy sprawić sobie wzory na paznokciach za pomocą lakierów Super Gel to najlepiej będzie skupić się na wzorach geometrycznych. Szeroki pędzelek poradzi sobie bez problemu ze zdobieniami takimi jak skosy, paski, pogrubiony lub zaokrąglony french. Możemy pokusić się też o wyczarowanie sobie dużych trójkątów, czy kwadratów. | geometryczne wzory wychodzą mi najlepiej, gdy dany pasek, skos wykonam za pomocą jednego i zdecydowanego pociągnięcia


Rimmel Super Gel

 Za pomocą innych lakierów możemy dodać mniejsze wzory - modne krateczki, cieniutkie paseczki, kropeczki, jeśli te są dla nas zbyt proste. Lakiery dobrze współpracują z topperami, lakierami innych firm.  A Wy, co o nich myślicie? Miałyście już przyjemność ich używać? 


Cena: ok. 20 zł 
Pojemność: 12 ml
4

Unordered List