niedziela, 14 stycznia 2018

Azjatyckie kosmetyki do oczyszczania twarzy | recenzja Mizon, Honey Black Sugar Scrub


Nie jestem wielką fanką kosmetyków azjatyckich, ale mimo to kilka przewinęło się przez moje ręce. Z reguły odczucia były pozytywne - moja wrażliwa skóra nie doświadczyła niepożądanych efektów moich eksperymentów. Ostatnio, podczas składania jakiegoś zamówienia przez drogerię online kliknęłam do koszyka peeling na bazie cukru i miodu marki Mizon. Kosztował 69,99 zł za 90 g.



Zwróciłam uwagę na konsystencję produktu - naprawdę mocno zbita, co przekłada się na wydajność. Niewielka ilość wystarczy, by rozprowadzić kosmetyk na całej buzi. Jest na tyle wilgotny, że nie obsypuje się z twarzy i spokojnie możemy go przetrzymać jak maseczkę. Zapach lekko miodowy, o intensywnej nucie cytryny. Przyjemny dla nosa, uniwersalny. Opakowanie klasyczne, szczelne, dobrze wykonane pod kątem jakości.


Działanie? Peeling jest średnim zdzierakiem martwego naskórka. Drobinki nie są ani delikatne, ani też ostre. Myślę, że w sam raz. Po zmyciu go z twarzy czujemy różnicę. Skóra jest gładka, miękka w dotyku, rozjaśniona i gotowa na aplikację np. kremu. Nie zauważyłam żadnych podrażnień, reakcji alergicznych, czy wyprysków. Używam kosmetyku +/- 2 razy w tygodniu i widzę, że na moim nosie ubyło wągrów, a skóra w strefie T przestała się (aż tak) błyszczeć. Z pewnością zdecyduję się na kolejne opakowanie (albo podobne - azjatycka marka It's skin ma coś zbliżonego w swojej ofercie). Kosmetyk jest warty swojej ceny - posłuży długo i dokładnie oczyści twarz nie wysuszając i podrażniając jej przy tym :)  SKŁAD <-- p="">